Szkoda, że Państwo to widzieli!!!

kleska_polakow_belfascie_3227942

To było żałosne widowisko w wykonaniu polskiej reprezentacji. Tak słabo grającej naszej kadry nie widziałem już dawno. Ostatni tak słaby mecz w spotkaniu o stawkę miał chyba miejsce w Bydgoszczy, kiedy nasi zawodnicy w eliminacjach Euro 2008 ulegli Finlandii 1:3. Wówczas jednak wszystko szczęśliwie się zakończyło. Zagraliśmy na Euro, a jak będzie tym razem?

Akurat kiedy nasza reprezentacja kończyła w Belfaście mecz eliminacji mistrzostw świata 2010 zbliżała się na świecie „Godzina dla Ziemi”. Wówczas wielu mieszkańców naszej planety zgasiło światła, chcąc w ten sposób pokazać proekologiczne usposobienie i dać sygnał do walki z globalnym ociepleniem.

Dla wielu z nas ta godzina nadeszła zbyt późno. Nikt nie miałby pretensji, gdyby „Godzina dla Ziemi” miała miejsce choć godzinę wcześniej. Bo na grę naszej reprezentacji po prostu nie dało się patrzeć. Choć tak naprawdę Polska pewnie przodowała w mniejszym zużyciu energii jeszcze przed „Godziną dla Ziemi”, bo w wielu domach wyłączono telewizory zaraz po próbie trafienia Artura Boruca w piłkę, która według przepisów, o ile się nie mylę, powinna mieć obwód wynoszący od 68-70 cm. Więc nie jest to igła. Ale najwyraźniej Boruc myślał o czymś zupełnie innym.

Zresztą nasz golkiper rozdzielał w Belfaście prezenty na prawo i lewo, bo przecież pierwszą bramkę też należy zapisać po części na jego konto. Niewiele brakowało, a uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie zawodnik, zapisałby się „bramkarskim hat trickiem” i miał udział w trzech bramkach rywali.

Ostatnio śmiejemy się często z angielskich bramkarzy, którzy masowo produkują, jak to mawia Jan Tomaszewski, „wielbłądy”. Pora chyba, by stworzyć film z gafami Boruca, bo z dnia na dzień są one coraz bardziej spektakularne.

Wprawdzie koledzy z kadry nie winią Boruca za nierówne boisko i za to, że nie trafił w piłkę, ale fakty mówią same za siebie. Błędy tego zawodnika w dwóch ostatnich meczach el. MŚ sprawiły, że jesteśmy ubożsi co najmniej o cztery punkty.

Zresztą poszperałem trochę w statystykach i znalazłem, że po raz ostatni w eliminacjach MŚ przegraliśmy dwa mecze z rzędu w 1997 roku, kiedy najpierw ulegliśmy Włochom w Neapolu 0:3, a następnie przegraliśmy z Anglią na Stadionie Śląskim 0:2. To było blisko12 lat temu.
kleska_polakow_belfascie_3227952Wprawdzie Leo Beenhakker, selekcjoner naszej kadry, wspominał, że mamy znakomicie rozpracowanych rywali, ale nie dodał, że być może rozpracowywał ich pod względem przydatności do Feyenoordu, gdzie na razie pracuje charytatywnie, a wkrótce będzie na etacie, jak donoszą holenderskie media, a nie pod względem ewentualnej rywalizacji w el. MŚ.

Dobrze, że jestem optymistą, jak chodzi o występy polskich sportowców, i wiara w ich sukces towarzysz mi do końca. Dlatego stwierdzę, że jest jeszcze szansa na występ w RPA, choć w wielu komentarzach po meczu spotkać można takie hasło: „pożegnanie z Afryką”. Ja wierzę, że „Biało-czerwoni”, z Leo Beenhakkerem, czy bez, na „Czarny Ląd” dotrą, bo z tego meczu wnioski muszą zostać wyciągnięte. To była bolesna lekcja dla naszych piłkarz i całej Polski.

Na koniec można, parafrazując słowa słynnego polskiego komentatora, napisać o tym meczu w ten sposób „szkoda, że Państwo to wiedzieli”.

Źródło – czytaj na blogu „Ślizgiem” Tomka Kalemby, dziennikarza sport.onet.pl

Reklamy

~ - autor: bksspartakatowice w dniu 30/03/2009.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: