Piłkarze trenują z foliowanymi workami w butach

Za oknem śnieg do pasa, na termometrze minus dwadzieścia stopni Celsjusza, ale trenować trzeba. Przebierają się w szatniach bez prądu i wody, a gdy ktoś przyniesie termos z gorącą herbatą, to jest luksus!

Zawodnicy drużyn ekstraklasy czy pierwszej ligi narzekają na srogą zimę, po czym pakują sportowe torby i wyjeżdżają do Turcji, Hiszpanii czy na Cypr. Na miejscu zostają najbiedniejsi, którzy zobaczą zieloną trawę dopiero, gdy przygrzeje marcowe słońce.

Przezchlebie – wieś w powiecie tarnogórskim liczy około 900 mieszkańców. Miejscowi kibice trzymają kciuki za piłkarzy Startu, którzy rywalizują w zabrzańskiej B-klasie. Jesienią bez większych sukcesów, zremisowali zaledwie jedno z dziesięciu rozegranych spotkań. Zespół już rozpoczął przygotowania do rundy rewanżowej. – Nie ma lekko. Ograniczamy się do biegów w terenie. Raz w tygodniu – w sobotę – wynajmujemy szkolną salkę w pobliskim Kamieńcu. Stać nas tylko na cztery godziny. Od 16 do 18 ćwiczą juniorzy, a potem pierwszy zespół. Sparingi? Przeważnie na śniegu. To taki antyfutbol, no, ale zawsze mecz. Prysznicy, ani ciepłej wody nie mamy. Jak już się chłopcy zmęczą, to biegną do domu – mówi Waldemar Janik, prezes Startu. W Przezchlebiu kiepsko też z frekwencją na zajęciach. – Różnie z tym bywa… Wie pan, jak to jest zimą. Nie wszystkim się chce. Będzie lepiej, gdy zacznie się liga. Niestety, wielu naszych piłkarzy wyjechało za pracą do Niemiec. Całe rodziny wyjeżdżają, głównie do Dortmundu. Wielu kończy też kariery po ślubie. Żony to są generalnie antysportowe – żartuje działacz.

Na południu województwa, w skoczowskiej B-klasie, gra Wiki Kisielów (powiat cieszyński, około 600 mieszkańców). Jesienią przegrali wszystkie trzynaście spotkań. Stosunek bramek 9 do 85. – My się śniegu nie boimy! – odgraża się prezes Stanisław Bojda i już czuję, że rozmawiam z twardym góralem. – Im gorsze warunki, tym lepiej. Potem w nogach jest większa siła i nie brakuje pary w końcówkach spotkań – podkreśla. W Kisielowie mają sprawdzony sposób na zmarznięte stopy. – Do buta wkłada się na skarpetę foliowy worek i już jest sucho – uśmiecha się prezes. Zawodnicy Wiki wyjdą na śnieg dopiero po 10. lutego. Na razie spotkają się raz w tygodniu w hali i dla przyjemności grają na przykład w siatkówkę. – To absolutni amatorzy. U nas nie ma nawet złotówki za strzeloną bramkę. A zimy to chyba nikt z nich nie lubi. Przy boisku to przebieramy się w trzech barakach, bez ciepłej wody. Dobrze, że jest piecyk gazowy, to chociaż nagotuje się herbaty. Jak goście zmarzną to też dostaną – zapewnia Bojda.

Olimpia Włodowice z powiatu zawierciańskiego zamyka tabelę sosnowieckiej B-klasy. Jesienią zremisowała jeden mecz. – Przygotowania rozpoczniemy 1 lutego. O odśnieżaniu boiska nie ma mowy. Zieloną trawę zobaczymy dopiero, gdy zlituje się nad nami słońce – mówi Andrzej Cierpiński, skarbnik klubu. Zawodnicy Olimpii i tak mają szczęście, bo mogą korzystać z sali gimnastycznej przy miejscowym gimnazjum. – Brakuje tylko ośmiu metrów do pełnowymiarowego boiska do futsalu – zachwala działacz. Zaplecze przy boisku to już dramat! – Nie ma prądu, nie ma wody, nie ma sanitariatów. Na szczęście są termosy i gorąca herbata – podsumowuje Cierpiński.

http://www.gazeta.pl

Reklamy

~ - autor: bksspartakatowice w dniu 01/02/2010.

Jedna odpowiedź to “Piłkarze trenują z foliowanymi workami w butach”

  1. Jak to dobrze trenować i przygotowywać się do rundy wiosennej na zielonych boiskach!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: